Cmętarz zwieżąt

set of animals and its tracks


„Nie starczyło mu ziemi, by całkowicie wyrównać powierzchnię grobu; nigdy jej nie starczało.”


Jest to pierwsza powieść Kinga, którą przeczytałam i jak na czytane przeze mnie książki, tą, szczerze mogę przyznać, że czytałam długo. Szykowałam się na łatwą i prostą w odbiorze prozę, a moje przypuszczenia okazały się słuszne.

Książka niestety od samego początku mnie nie wciągnęła. Brakowało jej wartkiej, interesującej akcji. Brakowało magicznego przyciągania czytelnika. Nie miałam skrupułów, by przerwać czytanie w którymkolwiek momencie. „Cmętarz zwieżąt” podzielony został na trzy części i muszę przyznać, że zarówno część pierwsza, jak i częściowo druga, bardzo mi się dłużyła, a jej elementy czy życie głównych bohaterów, wręcz irytowały. Denerwował mnie sposób myślenia żony bohatera oraz częściowo ich sąsiada. Na szczęście wszystko ma swoje podłoże i jest wyjaśnione, o czym dowiadujemy się znacznie później, i jak na mój gust, znacznie za późno. Na pewno jednak są to okoliczności łagodzące dla naszych bohaterów. Mimo wszystko, pierwsza połowa książki po prostu wieje nudą.

Zapytacie zatem, skąd mimo wszystko taka wysoka ocena? ‘Ano’ dlatego, że po przekroczeniu magicznej połowy książki, a ściślej od części drugiej: „Cmentarzysko Micmaców”, cała akcja nagle nabiera tempa. Tą część przeczytałam z zapartym tchem, niemalże na jednym oddechu w ciągu jednego, niecałego dnia. Nagle następuje nieoczekiwany zwrot akcji, a powieść zdaje się wciągać, używając na nas swej tajemnej magii, a my nie wiemy czy opowiada się ona po stronie dobra, czy zła. Wiemy jedno: kieruje nami żądza ciekawości, a coś nakazuje nam nieprzerwanie czytać. Czytać do utraty tchu. Coś, co ma nad Tobą władzę. A może raczej coś, co „natychmiast zyskuje nad tobą władzę…” Ta część powieści sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad sensem życia i śmierci. Zaczynamy zastanawiać się nad tym, kim naprawdę jesteśmy, czy na pewno jesteśmy tacy, jakim nam się wydaje. Jak ja zachowałabym się w podobnej sytuacji kryzysowej? Czy zwykły człowiek potrafi ponieść tak ciężkie brzemię jakie dostał główny bohater? I w końcu do czego możemy się posunąć, aby dostać z powrotem to, co nam odebrano? Na pewno po przeczytaniu tej książki pytania te dopadną was ze zdwojoną siłą. Jednak dopóki sami nie staniemy oko w oko ze śmiercią, ciężko będzie odpowiedzieć na nie właściwie.

I cóż mam zrobić, jak dobrze ocenić książkę, która w połowie jest świetna, a w połowie sielska i bez wyrazu? No cóż, wniosek jest tylko jeden. Warto przetrwać i przemęczyć się przez połowę książki, aby dotrzeć do prawdziwego świata grozy.

3

 

lis sam


 „Tu spoczywa Ramzes II. Był posłuszny[…]”


Stephen King pisał tę książkę podczas pobytu w wynajętym domku w Ludlow, inspirując się znajdującym obok cmentarzem zwierząt. Gatunek horror powinien straszyć. Wprowadzać w mroczny klimat. W tym przypadku autor serwuje nam z początku raczej obyczajową historię i dopiero później delikatnie okrasza ją elementami grozy. Pomysł na książkę był prosty. Przeprowadzka całej rodziny do nowego otoczenia, nowego domu. Wiele rzeczy może się zdarzyć. Od początku czuć tu jednak… nudę. Akcja toczy się wolno, a historia nie nabiera tempa, aż do połowy lektury. Można powiedzieć, że standardowa rodzina, o której pisze King, jest dla mnie zbyt standardowa i po prostu nie przypadła mi do gustu. To, co dzieje się potem, niestety w mojej ocenie wypada, co najwyżej średnio. Dlaczego? Autor kilkukrotnie wystawia coś na światło dzienne, jeszcze przed samym zdarzeniem. Owocuje to tym, iż czekamy, aż „ta” rzecz się wydarzy. W tym przypadku, nie przypadło mi to do gustu. Gdyby tematyka była ciekawsza, na pewno bym się zainteresował, ale wertowałem tylko kartki czekając, kiedy w końcu przejdę dalej. Średnio, dlatego że finał historii okazał się trochę przewidywalny i nie było w nim nic zaskakującego. Mimo tego, że był najbardziej prawdopodobny (o ile coś takiego miałoby w ogóle zaistnieć) to ostatecznie oczekiwałem jednak czegoś więcej.

Całość czyta się dobrze i czuć w tym lekkość pióra Kinga. Mnie niestety nie porwała obyczajowa historia, która dominuje w tej powieści, ale podejrzewam, że w głowie Kinga tli się jeszcze mnóstwo pomysłów, a spisanie ich nie będzie dla niego żadnym wysiłkiem.

3

stopy lisa

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s